piątek, 21 września 2012

Moja kolekcja :)

Porobiłam zdjęcia chyba wszystkich swoich dobrodziejstw do włosów i tak:

Szampony:


1. Babydream - lubię go za przyjemny skład i cenę:) Używam tylko, kiedy nałożę wcześniej olej.
2. Baikał - mój absolutny ulubieniec. Rewelacyjnie się pieni, ma świetny skład, niską cenę, piękny zapach, zmywa oleje i daje rewelacyjne efekty (wspominam czasy kiedy nie miałam czasu na stosowanie odżywek i myłam włosy samym Baikałem)
3. Organicum - miniaturka. Fajny skład, fajny zapach, fajnie się pieni, ale przegrywa z ceną i efektami. 
4. Natura Siberica - hmm fajny skład, fajnie działa, ale u mnie nie zmywa oleju:(
5.  Love 2mix Organic z efektem laminowania - fajny skład, przepięknie pachnie mango i spełnia moje oczekiwania:) również mój ulubieniec.

Gdybym miała wybrać tylko jeden - Baikał.

Odżywki do spłukiwania:



1. Ruska Bania z chlebem żytnim i kefirem
2. Ruska Bania z miodem i jagodami leśnymi - uwielbiam ten zapach!
3. Organicum -te dwie miniaturki - nie zachwyciły mnie...
4. Łopianowa - podobna do drożdżowej, ale chyba drożdżowa lepiej działa
5. Drożdżowa - rewelacyjna! Uwielbiam ją:)



Oleje i wszystko inne:

1. Olej palmowy - ostatnio często stosuję na włosy -genialny!
2. Vatika - lubię za skład, zapach, ale bez rewelacji
3. Amla - kiedyś bardzo mi służyła, teraz chciałabym odciążyć włosy z parafiny
4. Himalaya -lubię za skład, wydajność i lekkość, fajnie działa
5. Nafta - bez rewelacji, a nawet obciąża


6. Olej sezamowy - u mnie bez rewelacji po dłuższym stosowaniu na włosy. Za to na twarz i do kąpieli super:)
7. Woda różana - uwielbiam jej zapach na włosach, fajnie wygładza
8. Oliwka Hipp - bez rewelacji na włosach, ale zmywam nią makijaż z oczu;)


9. Glinka biała - mój ulubiony dodatek do szamponów i odżywek:) uwielbiam, ma tak wiele zastosowań!
10. Olej tamanu - czasem dodaję kropelkę na włosy -jest ok, ale bez szału
11. Olej arganowy - moje włosy go polubiły:)
12. Olej jojoba - ten to także ulubieniec moich włosów;)
13. Masło shea i kakaowe, którego nie ma na zdjęciu - uwielbiam wygładzać nimi włosy:0

Mydełka:
1. Aleppo 40% - mój absolutny faworyt:)
2. w mojej mydelniczce ;) Himalaya - ładnie pachnie, ale przez ten skład mnie wysusza:/
3. Po lewek od góry - mydełko Krymskie z lagami i solą Morza Martwego -świetnie się nim myje włosy, są później mięciutkie, ładnie umyte i puszyste:)


Olej musztardowy - jakoś ostatnio zapomniany a przecież bardzo go lubiłam

 Lotion wzmacniający bez spłukiwania - bardzo go lubię

 Olejek łopianowy z jojoba i kiełkami pszenicy - ostatnio go użyłam, rewelacja!


Produkty orietnalne - wszystkie lubię, ale np aritha i shikakai działają u mnie bez rewelacji, natomiast tulsi, kapli tone i kapoor kachli, zwłaszcza tą ostatnią -uwielbiam.

Poza zdjęciami:
- placenta z algami 
- kolagen+elastyna
- olej z pestek winogron 
- olej lniany
- olej z orzechów -
- olej z migdałów
-  olej rycynowy - świetny jako dodatek
- rozmaryn
- korzeń łopianu 
- glinki
- algi/spirulina

Z preparatów domowych stosuję i lubię:
- herbaty -zielone, białe, czarne -jako płukanki
- ocet jabłkowy domowej roboty
- miód
- kawę jako sposób na farbowanie (rzadko  stosuję)
- mleko
- szałwia, mięta i inne zioła
- jajka
- oliwę
- żelatynę
- goździki
- różne liście, owoce i warzywa jakie mam na ogrodzie:D
- no i używam grzebienia drewnianego;)

To chyba tyle, mam nadzieję, że nie zapomniałam o czymś:D


Dostałam dzisiaj wiadomość z hurtowni, że paczki już do mnie lecą:) Super, nie mogę się doczekać co tam przyjdzie:D będę wrzucać w poniedziałek/wtorek na sklep. Wszystko to rosyjskie kosmetyki.

czwartek, 13 września 2012

Moja włosowa historia:) Kiedyś a dzisiaj i co się zmieniło przez ten czas...

Już dawno myślałam nad tym postem, ale jakoś go odwlekałam...Nie posiadam niestety zbyt wielu zdjęć włosów z czasów, kiedy o nie nie dbałam zupełnie...Ale pokażę Wam to co mam:)

W dzieciństwie oczywiście miałam najpiękniejsze włosy...Proste (!), idealnie proste.., długie po pas i gładkie. Oczywiście ciemne;)
Na Komunię pokręcone na papilotach;)


W podstawówce miałam na głowie istną szopę - każdy włos w inną stronę i masa puchu...
Później ponownie małe cięcie




Czasy gimnazjum - podobnie jak w podstawówce...Z tą różnicą, że po raz pierwszy zafarbowałam część włosów na rudo :O Miał wyjść jakiś ciemny burgund, ale nie wyszło rzecz jasna....


Włosy sięgały jak widać lekko za ramiona (w zasadzie tylko raz w życiu miałam krótkie). Dolna część była ciemna, górna -niefortunnie ruda:/

Na początku liceum naszła mnie chęć posiadania długich włosów:D
Niestety, niefortunny rudy pozostał:/


Na studniówce,  pod koniec liceum postanowiłam nieco ściąć włosy i w końcu ujednolicić ich kolor na ciemny:)



Nie muszę chyba dodawać, że od czasów liceum zaczęłam regularnie przerzedzać włosy:O

Najmilej wspominam czasy studiów, bo miałam długie czarne i proste włosy:) Niestety - regularnie prostowane i farbowane na czarno....


                                                           

Na zdjęciach nie wyglądają może najgorzej, ale w rzeczywistości były BARDZO zniszczone ciągłym prostowaniem i farbowaniem...Nigdy nie używałam żadnych odżywek, zawsze sam szampon...Włosy bardzo się puszyły, każdy sterczał w inną stronę i były okropnie przesuszone...Łamały się i rozdwajały na potęgę! Nie było mowy, żebym wyszła z domu bez prostowania włosów....

Niestety nie posiadam zdjęć z dalszego okresu...Jedynie posiadam zdjęcie sprzed ok 1,5 roku. Jak widać, włosy nadal wyprostowane i mocno wysuszone.

I bez prostowania:


Po tym czasie  postanowiłam ściąć trochę włosów, założyć bloga i powoli odrzucałam prostownicę.

Późniejszych zdjęć również nie posiadam:/ Mam zdjęcia z czasów założenia bloga, kiedy zaczęłam walkę o zdrowe włosy.
                                                          





 A resztę zdjęć i tak już znacie:)

Co się zmieniło od kiedy zaczęłam dbać o włosy?

- osobiście widzę ogromną różnicę
- prawie pozbyłam się wiecznego puchu i suszu na włosach
- powoli wyrównuje się kolor
- włosy są zdrowsze, lepiej się układają
- nie muszę ich prostować
- włosy w końcu zaczynają być nawilżone
- nie wiem już co to łupież
- końce się nie rozdwajają (kiedyś na potęgę)
- kiedy chce mieć proste - płuczę szałwią i suszę zimnym powietrzem
- kiedy chce mieć falowane - nie robię nic;)
- kiedy chcę mieć kręcone - idę spać w mokrych
- są zdyscyplinowane, lepiej się układają
- muszę poświęcać im więcej czasu:D chociaż odpada prostowanie i 'męczenie', więc chyba na jedno wychodzi:)
- wreszcie zaczynają lśnić i błyszczeć!
- nie elektryzują się
I pewnie znalazłabym jeszcze mnóstwo innych plusów:)


Co ja zmieniłam w pielęgnacji przez te lata?

- przerzuciłam się niemal całkowicie na naturalne produkty (bądź co bądź w każdym chociażby szamponie jest jakiś odsetek konserwantu, ale na szczęście niewielki)
- wyrzuciłam WSZYSTKIE sklepowe produkty, typu Dove, Pantene itp
- bardzo zwracam uwagę na skład, sam napic "100% naturalne" nie przekonuje mnie
- robię płukanki, ulepszam szampony i odżywki
- nie prostuję (tylko na specjalne okazje lub podsumowanie miesiąca a więc max 1-2 w miesiacu)
- wyrzuciłam plastikowe grzebienie i zastąpiłam je jednym moim ukochanym drewnianym TBS *-*
- na noc wiążę włosy w 'palmę' lub wysokiego koka
- nie szarpię włosów
- nie rozczesuję mokrych
- regularnie podcinam końce
- nie kręcę, nie karbuję itp
- nie farbuj niczym
- regularnie odżywiam i nawilżam
- nie przerzedzam;)

czwartek, 6 września 2012

Testerki proszę o kontakt mailowy! I podsumowanie miesiaca:)

Jak w tytule - proszę wszystkie Testerki, które jeszcze do mnie nie pisały o wiadomość mailową  Podajcie adresy do wysyłki:)

Ostatnio zrobiłam kilka zdjęć włosów...Wyjątkowo w tym miesiącu jestem całkiem zadowolona z ich kondycji;) Ujęcia wyszły jakoś nie fajnie ale może kilka słów o ich kondycji w sierpniu.

Pierwsze co zauważyłam, to zdecydowanie nawilżenie...Od ZAWSZE miałam wielki puch na włosach....Teraz widzę go znacznie rzadziej i znacznie mniejszy;) Dla mnie to na prawdę wielki krok na przód. Co jeszcze zauważyłam? Włosy chyba mi nie rosną:D ale przyznam, że nie przykładam do tego jakiejś większej wagi...Ostatnią rzeczą, którą zauważyłam nie tyle ja, ale bardziej znajomi, to większa objętość - m.in. zauważyła to koleżanka mamy, która nie mogła się nadziwić jak można mieć takie gęste włosy:D  Posądziła mnie o doczepianie włosów:D

W tym miesiącu używałam samych nowości (dla mnie):
- szampony : Natura Siberica, L2MO z efektem laminowania - wzbogacane dodatkowo glinką białą
- odżywki : drożdżowa no i te magiczne ruskie banie - mieszane z glinką, odżywkami orientalnymi itp
- płukanki - rozmarynowa i standardowo z korzenia łopianu
- woda różana
- laminowanie żelatyną
- lotion wzmacniający
oraz jak zwykle olejowanie, m.in. olej: palmowy (w tym miesiącu zauważyłam, że jednak moim włosom bardzo służy!), Amla, z pestek winogron itp.

We wrześniu planuję wypróbować kolejne nowości (zechcę się z Wami podzielić:D). Planuję postawić właśnie na dalsze nawilżenie włosów i pozbywanie się puchu....Dopiero, kiedy efekty zaczną mnie zadowalać, zajmę się porostem;)